EPAGOGE (gr. epagoge - sprowadzanie, wprowadzanie, przechodzenie, droga, atak, wabienie, zaklęcie, niewola, kierunek wzrostu) - niedyskursywny, intuicyjny proces intelektualnopoznawczy, prowadzący do ujęcia istoty rzeczy danej w doświadczeniu zmysłowym.

Arystoteles, który wprowadził termin "epagoge" do języka filozofii wiedzy, używa go w kilku pokrewnych znaczeniach. Najważniejsze z nich wiąże się z koncepcją doskonałej wiedzy naukowej, pojętej jako system apodyktyczno-dedukcyjny, złożony z dwóch rodzajów twierdzeń: niedowodnych, czyli bezwzględnie pierwszych, stwierdzanych bezpośrednio (ta amesa) przesłanek oraz twierdzeń dowodzonych na ich podstawie. Twierdzenia obu rodzajów zawdzięcza nauka odpowiednim procesom wiedzotwórczym: e. oraz sylogizmowi dowodowemu, czyli naukowemu (syllogismos apodeiktikos, syllogismos epistemonikos]).

E. oznacza w tym przypadku drogę (ephodos) umysłu (nous) od szczegółowego przypadku do ogólnej zasady (stąd rozpowszechnione określenie indukcji: przejście od szczegółu do ogółu, interpretowane - zarówno przez tradycję, jak i współcześnie - w sposób istotnie niezgodny z oryginalną myślą Arystotelesa), rozumianą jako niedyskursywny (intuicyjny) proces intelektualnopoznawczy, w którym umysł ujmuje istotę przedmiotów danych w doświadczeniu zmysłowym. Do istoty tak rozumianej e. należy to, że jest ona procesem poznawczym, a nie jednorazowym apodyktycznym aktem umysłu, zdeterminowanym nieomylną oczywistością istoty poznawanych przedmiotów. Taki apodyktyczny akt jest dopiero ostatnim składnikiem trudnego procesu poznawczego - żmudnej drogi od tego, co jest bytowo najmniej inteligibilne, lecz zarazem najłatwiej poznawalne ze względu na nasze (pros hemas) ludzkie warunki poznawania, czyli od zmysłowego ujęcia jednostkowego przedmiotu do tego, co jest inteligibilne z natury (physei), tj. do ujęcia tych składników bytowych poznawanego przedmiotu, które są bytowo najbardziej podstawowe i jako takie tłumaczą się same, czyli do odczytania jego gatunkowej istoty - ujętego w postać odpowiedniej definicji realnej lub zdań stwierdzających jej elementy (rodzaj lub różnicę gatunkową).

Do tak rozumianej e. nawiązuje stosowana przez niektórych nowożytnych (począwszy od Galileusza) i współczesnych uczonych, zwł. filozofów i psychologów (np. E. Husserl, K. Twardowski, W. Witwicki, T. Czeżowski) metoda zw. metodą opisu analitycznego. Istotna różnica między definicją realną, która miała być rezultatem Arystotelesowskiej e., a współcześnie pojętym opisem analitycznym polega na tym, że ten ostatni nie jest rozumiany jako absolutnie nieomylne ujęcie istoty przedmiotów danego gatunku, lecz jako opis dopuszczający procedurę sprawdzania doświadczalnego. Celem tej procedury nie jest jednak (przeciwnie niż w przypadku sprawdzania hipotez oraz formuł praw naukowych, będących np. konkluzjami odpowiednich rozumowań indukcyjnych) weryfikacja opisu, lecz jego odpowiedniość ze względu na założony zakres lub ze względu na istotność cech, które eksponuje.

E. oznacza także proces, który można określić jako przejście od mniej ogólnego do bardziej ogólnego. Arystoteles mówi w tym przypadku o sylogizmie indukcyjnym. Podmiot konkluzji tego sylogizmu jest sumą logiczną terminów denotujących odpowiednio wszystkie gatunki objęte orzecznikiem tejże konkluzji, denotującym odpowiedni rodzaj, tożsamą z nim zakresowo (pojęcie sylogizmu indukcyjnego opiera się na założeniu, że liczba gatunków jest liczbą skończoną, przy czym konkluzja takiego sylogizmu wylicza je wszystkie). Sylogizm jest w tym przypadku tylko narzędziem heurezy uogólnienia ujętego w konkluzji, a nie jej dowodem. I w tym przypadku nie mamy do czynienia z procesem dyskursywnym, lecz z procesem intuicyjno-intelektualnym.

Wg niektórych uczonych (K. von Fritz) Arystoteles nazywa e. także proces odwrotny do przechodzenia od szczegółu do ogólnej zasady, tj. zastosowanie wiedzy ogólnej do konkretnego przypadku. Tak jest w pewnym miejscu Analityk wtórych (71 a), gdzie Stagiryta pisze (ściśle mówiąc używa nie rzeczownika "epagoge", lecz czasownika "epagein), że zastosowanie jakiejś ogólnej zasady do przypadku jednostkowego nie wymaga wnioskowania: np. jeżeli ktoś wie, że suma kątów w trójkącie równa się dwom kątom prostym, wie to również w odniesieniu do jakiegoś jednostkowego trójkąta i to hama epagomenos, tzn. w momencie, gdy zostanie do niego doprowadzony, czyli z chwilą, gdy go jako trójkąt poznaje.

Wymieniane jest (von Fritz) jeszcze inne użycie terminu "epagoge" w pismach Arystotelesa. Reprezentuje je następujące zdanie z Fizyki (185 a 12-14), będące frg. polemiki z eleacką negacją ruchu: "Nam jednak musi służyć za podstawę to, że przedmioty naturalne, albo wszystkie, albo przynajmniej niektóre, znajdują się w ruchu. Wynika to jasno z indukcji [e.]". E. nie oznacza tu przejścia od przypadków jednostkowych (czy szczegółowych) do sądu ogólnego, obejmującego wszystkie przypadki, skoro Stagiryta twierdzi, iż zupełnie wystarcza, że mamy dzięki niej sąd szczegółowy: niektóre przedmioty naturalne się poruszają. I ten przypadek użycia e. jest interpretowany (K. von Fritz) jako poznanie, które pochodzi z bezpośredniego oglądu. E. jest tu po prostu podprowadzaniem do wchodzącego w grę zjawiska: "Przyjrzyj się tej oto rzeczy. Teraz nie możesz już o niej powątpiewać!".

We wszystkich wymienionych sposobach rozumienia, e. oznacza poznanie jako proces lub akt intelektualno-intuicyjny, wychodzący od ujęcia przedmiotu jednostkowego lub szczegółowego, nie oznacza natomiast rozumowania indukcyjnego w takim sensie, w jakim określa je definicja indukcji zawarta w tzw. tradycyjnej klasyfikacji rozumowań, czyli nie oznacza procesu uwzględniającego stosunek: przesłanki (jednostkowe lub szczegółowe) - konkluzja.

Tadeusz Kwiatkowski

<--Powrót do haseł